Antoni Białobrzeski
- Antoni Białobrzeski
„Antoni Białobrzeski. Mój Tata. Całe swoje życie zawodowe związał z Fabryką Fajansu im. Rewolucji 1905 roku we Włocławku. Rodowity włocławianin.
Chciałabym wszystkim koneserom i zakochanym w fajansie przybliżyć sylwetkę Taty.
Urodził się 1 stycznia 1924 r. we Włocławku, syn Walentyny i Władysława. Okres okupacji niemieckiej był dla niego szczególnie traumatycznym przeżyciem. W wieku 16 lat został wywieziony na roboty przymusowe. Trafił do wyjątkowo bezwzględnego „gospodarza” na wieś ( obecnie Chociwel w woj. zachodnio-pomorskim). Pracował po dwanaście godzin dziennie i to bez względu na to czy był zdrowy, czy chory. Cierpiał głód. A warunki bytowe? Jakaś kliteczka na strychu, bez okien.
Po wielu latach Tata zabrał mnie tam i pokazywał ze wzruszeniem stare, znajome miejsca. Była to smutna i gorzka podróż…
Po wojnie wrócił do Włocławka. W latach 1945 – 1947 został powołany do wojska. Służył w jednostce w Tomaszowie Maz., gdzie ukończył Szkołę Podoficerów.
W roku 1952 wstąpił w związek małżeński z Heleną Górecką. Powołali na świat dwójkę dzieci: syna Janusza i córkę, czyli mnie ????.
Ale wróćmy do drogi zawodowej mojego Taty.
W latach 1955- 1958 odbywał praktyki zawodowe organizowane przez Centralny Zarząd Przemysłu Ceramicznego.
W roku 1959 otrzymał Świadectwo Dojrzałości Technikum Przemysłu Ceramicznego w Szczawnie Zdroju i uzyskał tytuł: Technik Ceramik.
Po tym okresie rozpoczął pracę w Zakładach Fajansu, początkowo jako Technolog, później jako Główny Technolog.
Od 1 września 1968 roku powierzono Tacie funkcję Kierownika Zakładu, którą pełnił nieprzerwanie do 1982.
W tym okresie był również nauczycielem w Zasadniczej Szkole Zawodowej dla Pracujących Nr 2 we Włocławku, przy ulicy Starodębskiej. Prowadził zajęcia z zakresu Technologii produkcji ceramiki.
W 1982 roku Tata objął stanowisko Kierownika Ośrodka Wzornictwa przy Zakładach Ceramicznych we Włocławku, na które składały się: Zakład nr 1 – Fajans, Zakład nr 2 – Porcelit i Zakład nr 3 – Porcelana. Ośrodek Wzornictwa mieścił się przy ul. Płockiej.
W grudniu 1989 r. Tata zakończył okres 50-letniej pracy, w tym w Zakładach Fajansu i przeszedł na emeryturę. W okres stażu pracy zostały wliczone lata okupacji.
Tata zmarł 31.12 2014 r.
Notatkę biograficzną mojego Taty sporządziłam przede wszystkim na podstawie posiadanych autentycznych dokumentów oraz wspomnień własnych i Taty. Niektóre daty oraz chronologia zdarzeń mogą wydawać się czasami mało spójne, ale proszę pamiętać , że to był okres wojny i krótko po wojnie. A wtedy ludzkie losy przebiegały czasami dość dziwnym torem…
W czasie naszych następnych „Wspominkowych spotkań słowem malowanych” postaram się przybliżyć postać Taty: człowieka , ojca , pracownika… , jego osiągnięcia zawodowe i sukcesy, a także ( nie zawsze poważne ???? ) szczególiki jego pracy.”
Krystyna Ziółkowska – Grabowska, z d. Białobrzeska
Włocławek, 11 grudnia 2022 r.
„FAJANSOWE” NAZWISKA
Tata, chyba jak wszyscy pracujący ludzie, przynosił czasami do domu emocje związane z minionym dniem w zakładzie. Zdarzało się, że byłam świadkiem rozmów rodziców, pod hasłem „Jak ci minął dzień?”
Poznałam wtedy wiele nazwisk osób, których nawet nigdy nie widziałam. Nieobce mi są do dzisiaj nazwiska artystów-plastyków i projektantów oraz niektórych malarek. Wszyscy byli zatrudnieni w Fajansie lub współpracowali z tym zakładem.
Antoni Bisaga, Elżbieta Piwek-Białoborska, Wit Płażewski, Jan Sowiński…
To oni zaprojektowali dla Fajansu wiele nowatorskich wyrobów, małych dzieł sztuki, które do dzisiaj są poszukiwane przez koneserów, choćby takie słynne „pikasiaki”. Ceny tych wyrobów (np. w Desie lub antykwariatach) osiągają całkiem dobry pułap i ,zdaje się, przeżywają obecnie swój renesans.
Postać Jana Sowińskiego i jego twórczość przypomniano włocławianom w tym roku poprzez wystawę „Jan Sowiński. Mistrz włocławskiego designu.” w Muzeum przy ulicy Zamczej.
Plastyk Wit Płażewski… Mieszkał z rodziną niedaleko nas, na ulicy Chmielnej. My mieszkaliśmy na Al. Chopina. Często widywałam ich na spacerze. Pamiętam, jak zawsze podziwiałam żonę pana Płażewskiego. Była bardzo ładną kobietą, ubraną „z pazurem”, nowatorsko , jak na Włocławek.
Elżbieta Piwek- Białoborska… W tym roku mogliśmy podziwiać jej dokonania artystyczne w czasie wystawy na Festiwalu Fajansu w Browarze B.
Tata często opowiadał o współpracy z plastykami, która nie była wolna od emocji i nerwów. Wiadomo: z artystami czasami trudno się dogadać, tak już mają; żyją w świecie swojej artystycznej wyobraźni. A tu napięte terminy i wykonanie planów nieudolnie próbują sprowadzić ich na ziemię!
Znałam natomiast osobiście malarki, panie: Halinę Olesińską i Jadwigę Marciniak. Mieszkałyśmy w tym samym bloku na ulicy Olszowej. Z panią Jadwigą byłyśmy nawet sąsiadkami przez ścianę.
Panią Marciniak zaprosiłam kiedyś do mojej szkoły, do klasy wychowawczej. Dzieciaki z wypiekami na twarzy podziwiały kunszt malarski pani Jadwigi. Potem same mogły spróbować swoich sił i malowały wyroby biskwitowe w znane dekoracje fajansowe. Jako miłą pamiątkę dostały w prezencie od pani osobiście przez nią malowane piękne zakładki do książek. Było to dość dawno. Chyba 1996 rok. Ciekawe czy jeszcze mają te zakładki?
Tadeusza Wichrowskiego poznałam osobiście w Kujawskim Stowarzyszeniu Pisarzy, do którego obydwoje należeliśmy, będąc poetami amatorami.
Tadzio to znany specjalista od malowanych kogutków. Dostałam kiedyś od niego przepięknego kogutka namalowanego na kartonie. I tak dokładnie go schowałam w jakiejś książce ( żeby broń Boże nie zginął !), że do dzisiaj nie mogę go znaleźć! Ale kiedyś, przypadkiem wpadnie w moje ręce.
Wszystkie wymienione przeze mnie osoby chyba już nie żyją… Podkreślam „chyba”, bo nie mam aktualnych wieści na ten temat.
Ale na naszym włocławskim cmentarzu zadziała się pewna przedziwna historia… Otóż grób mojego Taty sąsiaduje z grobem pana Wichrowskiego. A po drugiej stronie alejki znajduje się nagrobek pan Płażewskiego.
Ot, taki przypadek…
Włocławek, 19.12.2022r. Krystyna Ziółkowska-Grabowska (z d. Białobrzeska)
FAJANS I … OPERA
Zakłady Fajansu we Włocławku w okresie swoich najświetniejszych lat przyjmowały na praktyki zawodowe uczniów ze szkół plastycznych i ceramicznych z terenu całej Polski.
Docierali do nas młodzi ludzie m.in. z Technikum Ceramicznego w Szczawnie – Zdroju, Liceum Technik Plastycznych w Wiśniczu Nowym, z Technikum Ceramicznego w Warszawie, z Technikum Ceramicznego w Fordonie k. Bydgoszczy, z Technikum Ceramicznego w Krotoszynie, z AGH w Krakowie.
I tu taka mała dygresja i refleksja… Ciekawa jestem, ile z tych szkół jeszcze istnieje, i czy w ogóle jeszcze istnieją? Mój Tata zdobył świadectwo maturalne w Technikum Ceramicznym w Szczawnie- Zdroju.
Trafiła nawet na praktyki w zakresie malowania fajansu młoda plastyczka z Belgii z pochodzenia Polka, Donata Czerwice. Prośbę w tej sprawie wystosował Konsulat Generalny Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej w Brukseli. Pismo datowane jest na dzień 22 czerwca 1984 roku.
Mój Tata sprawował opiekę nad praktykantami. Praktyki trwały zazwyczaj około trzech tygodni.
Proszę sobie wyobrazić, jakież było moje zdziwienie, gdy któregoś razu, gdy oglądaliśmy w telewizji koncert operowy Wiesława Ochmana, usłyszałam, jak Tata mówi : O ,Wiesio! On był u nas na praktykach.
Niestety nie udało mi się do dzisiaj ustalić, czy to były praktyki w ramach Technikum ze Szczawna- Zdroju na Dolnym Śląsku, czy też AGH w Krakowie. W obydwu tych szkołach uczył się nasz słynny śpiewak operowy. Nie udało mi się również, pomimo usilnych starań, nawiązać kontaktu z panem Ochmanem. On by na pewno uściślił te informacje… Wiem, że do dzisiaj pielęgnuje swoje zamiłowania do plastyki malując obrazy. Człowiek wszechstronnie zdolny: śpiewak operowy i malarz.
A więc ta kartka wspomnień pozostaje do dyspozycji czytelników tylko w oparciu o wspomnienia mojego nieżyjącego już Taty.
Krystyna Ziółkowska – Grabowska
z d. Białobrzeska
















































































